Sir Isaiah Berlin: Nie lękajcie się (po polsku) / A Message to the 21st Century (english)

Isaiah Berlin

Isaiah Berlin (FOT. LEEMAGE/EAST NEWS)

Liberalna demokracja, mimo wylewającego się dziś potoku nacjonalizmu, rozszerza się. Wielkie tyranie legły w ruinie. Albo legną.

Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa”. Tymi słowami zaczyna Karol Dickens „Opowieść o dwóch miastach”. Nie da się, niestety, tego powiedzieć o naszym strasznym wieku. Ludzie przez stulecia niszczyli się nawzajem, jednak czyny Attyli, Czyngis-chana i Napoleona (który zapoczątkował zabijanie na masową skalę), a nawet masakra Ormian bledną w obliczu rewolucji rosyjskiej i jej następstw – opresji, tortur i mordów, które złożyć możemy u stóp Lenina, Stalina, Hitlera, Mao i Pol Pota. To nie były klęski żywiołowe, tylko zbrodnie ludzi, którym można było zapobiec, bez względu na to, co myślą zwolennicy teorii historycznego determinizmu.

Isaiah Berlin: Dobrzy ludzie budują gilotynę [ROZMOWA ADAMA MICHNIKA]

Jestem bardzo starym człowiekiem, przeżyłem prawie całe stulecie. Żyłem spokojnie, bezpiecznie i niemal się tego wstydzę, widząc, co przydarzyło się tylu ludziom. Nie jestem historykiem, więc nie mogę wypowiadać się kompetentnie o przyczynach tego koszmaru. Ale mogę spróbować.

Nie był on efektem zwykłych ludzkich resentymentów, jak nazwał je Spinoza: lęku, zachłanności, plemiennej nienawiści, zazdrości i żądzy władzy – choć oczywiście i te uczucia odegrały swoją złą rolę. Koszmar zrodziły w naszych czasach idee, a raczej jedna konkretna idea. Paradoksem jest, że Karol Marks, który zdeprecjonował idee, przeciwstawiając je bezosobowym społeczno-ekonomicznym siłom, pisarstwem swym przeobraził całe XX stulecie zarówno ku temu, co chciał spowodować, jak i ku temu, co okazało się niepożądaną reakcją. W jednym ze swoich sławnych wierszy niemiecki poeta Heine przestrzega, byśmy nie lekceważyli głosu gabinetowego filozofa. Kant unicestwił, jak twierdził, teologię, ale Robespierre nie musiał ścinać francuskiego króla.

Rosja – kraina wściekłego sumienia [ADAM MICHNIK POLECA]

Jak przewidział Kant, pewnego dnia zbrojni uczniowie niemieckich filozofów – Fichtego, Schellinga i innych ojców założycieli niemieckiego nacjonalizmu – zafundowali nam koszmar fanatycznej destrukcji dzieł europejskiej kultury, przy którym rewolucja francuska wydała się dziecinną igraszką. Może sprzeniewierzam się niemieckim metafizykom, ale główna myśl Heinego zachowuje ważność – nazistowska ideologia była poronionym dzieckiem niemieckiej antyoświeceniowej reakcji. Są ludzie gotowi zabijać i okaleczać innych pod wpływem słów tych, którzy wiedzą, że można na tym świecie osiągnąć doskonałość.

Kto wierzy, że istnieje rozwiązanie wszystkich problemów, że można wymyślić idealne społeczeństwo, które ludzie zbudują, jeśli tylko zrobią wszystko, co konieczne, ten dojdzie do nieuchronnego wniosku, że nie ma ceny, jakiej nie warto byłoby zapłacić za otwarcie wrót do raju. Tylko źli i głupi stawią opór, gdy pewne proste sprawy zostaną im objawione. Opornych trzeba przekonać, nieprzekonanych winno poskromić prawo, a jeśli to nie wystarczy, potrzebny będzie przymus, a nawet przemoc.

Nadieżda i Osip Mandelsztam. Poeci giną, więc chyba są ważni [ADAM MICHNIK POLECA ]

Lenin uwierzył w to, przeczytawszy „Kapitał”, i odtąd nauczał, że cel, jakim jest sprawiedliwe, pokojowe, wolne społeczeństwo, Żmoże zostać osiągnięty środkami, jakie zalecał – wówczas ów cel usprawiedliwia wszelkie konieczne metody, dosłownie wszelkie.

Istotą tego myślenia jest przekonanie, że najważniejsze ludzkie problemy indywidualne i zbiorowe mają jedno, prawdziwe rozwiązanie, które winniśmy odkryć, a ci, którzy je odkryli, stają się przywódcami, których słowo jest prawem.

Myśl, że na każde prawdziwe pytanie jest tylko jedna prawdziwa odpowiedź, to nader stare filozoficzne przekonanie. Wielcy ateńscy filozofowie, Żydzi i chrześcijanie, myśliciele renesansu i Paryża Ludwika XIV, francuscy XVIII-wieczni radykalni reformatorzy i rewolucjoniści XIX wieku – bez względu na to, jak bardzo się różnili co do tego, jaka winna to być odpowiedź – wszyscy byli przekonani, że znają odpowiedź i że tylko ludzka złość i głupota stoją na przeszkodzie urzeczywistnieniu ideału.

Chcą odzyskać przeszłość, której nie było. O Czarnej Jedynce i KOR-ze mówi Wojciech Onyszkiewicz [ADAM MICHNIK POLECA]

Ta myśl jest fałszywa nie tylko dlatego, że różne są rozwiązania oferowane przez różne szkoły myśli społecznej, z których żadnego nie da się uzasadnić racjonalnie, tylko z głębszych powodów. Fundamentalne wartości, których przestrzegała większość ludzi w większości miejsc i czasów, choć nie w pełni uniwersalne, nie zawsze też łączą się w spójnym, harmonijnym układzie. Jedne tak, inne nie. Ludzie zawsze pragnęli wolności, bezpieczeństwa, równości, szczęścia, sprawiedliwości, wiedzy etc.

Jednak pełna wolność jest nie do pogodzenia z pełną równością – pełna wolność znaczy, że wilki zjedzą owce. Pełna równość znaczy, że trzeba powściągnąć wolności, byśmy nie pozwolili zdolniejszym i bardziej utalentowanym prześcigać tych gorszych, którzy przegrają w warunkach wolnej konkurencji. Bezpieczeństwa ani, powiedzmy sobie szczerze, wolności nie da się zagwarantować, jeśli pozwolimy na swobodne ich podważanie. Nie każdy przecież pragnie bezpieczeństwa i pokoju, kto by bowiem wtedy szukał chwały na polu bitwy i w niebezpiecznych sportach.

Komuna, naziści, wspólna sprawa [ADAM MICHNIK POLECA]

Sprawiedliwość była zawsze ludzkim ideałem, ale nie zawsze idzie w parze z dobrocią. Twórcza wyobraźnia, spontaniczność, jakkolwiek piękne, nie dadzą się zawsze pogodzić z potrzebą planowania, organizacji, odpowiedzialnego kalkulowania. Najszlachetniejsze cele, jakimi są wiedza i dążenie do prawdy, nie dadzą się w pełni pogodzić ze szczęściem i swobodą działania, których pragniemy, bo nawet jeśli się dowiem, że cierpię na nieuleczalną chorobę, nie będę z tego powodu szczęśliwszy lub bardziej wolny. Zawsze muszę wybierać – między spokojem a ekscytacją, między wiedzą a rozkoszną niewiedzą etc.

Co mamy więc zrobić, żeby poskromić zwolenników tych czy innych wartości, z których każdy pragnie podeptać resztę, bo skupia wzrok na ostatecznym, chwalebnym celu?

Mam na to tylko taką odpowiedź, że fundamentalne wartości wymagają kompromisów i ustępstw, uzgodnień potrzebnych, by nie wydarzyło się najgorsze. Tyle wolności za tyle równości, tyle wolności słowa za tyle bezpieczeństwa, tyle sprawiedliwości za tyle współczucia. Pewne wartości są sprzeczne: że cele, do których dążą ludzie, biorą się z naszej wspólnej ludzkiej natury, jednak urzeczywistnianie ich musi być w jakiejś mierze kontrolowane – wolność i dążenie do szczęścia nie są, powtarzam, w pełni kompatybilne, podobnie jak nie są wolność, równość ani braterstwo.

Musimy więc mierzyć, negocjować, zawierać kompromisy i zapobiegać zniszczeniu jednych form ustrojowych przez inne. Wiem, że nie jest to sztandar, pod którym pomaszerują ochoczo młodzi ludzie i kobiety – zbyt to jest rozsądne, zbyt burżuazyjne, nie angażuje powszechnych emocji. Wierzcie mi jednak, nie możemy mieć wszystkiego, co chcemy. Jeśli temu zaprzeczymy, szukając jednego ideału, sięgniemy po przemoc. A potem po jaja, które rozbijamy, ale nie widać jajecznicy; widzimy tylko mnóstwo jaj, ludzkich egzystencji, które tak łatwo przerwać.

Pod koniec mojego długiego życia zaczyna świtać zrozumienie dla tego, o czy mówię. Racjonalność, tolerancja, jakże rzadkie w historii, nie są czymś pogardzanym. Liberalna demokracja – mimo wszystko, mimo wylewającego się dziś potoku fanatycznego, fundamentalistycznego nacjonalizmu – rozszerza się. Wielkie tyranie legły w ruinie albo legną, bo i w Chinach już dnieje.

Cieszę się, że wy, do których mówię, zobaczycie XXI wiek, który, jestem pewien, będzie lepszym czasem dla ludzkości, niż był nim mój straszny wiek. Gratuluję wam, bo szczęśliwy los staje się waszym udziałem; żałuję, że nie zobaczę tej jasnej przyszłości, która – jestem pewien – nadchodzi.

*Sir Isaiah Berlin – 1909-97, brytyjski filozof, współtwórca nowoczesnego liberalizmu, dyplomata. Autor m.in. „Karol Marks. Jego życie i środowisko” (1939), „The Age of Enlightenment” („Wiek oświecenia”, 1956), „Czterech esejów o wolności” (1969). W 1995 r. „Wyborcza” opublikowała obszerny wywiad, jaki przeprowadził z nim Adam Michnik („Dobrzy ludzie budują gilotynę”)

Tekst został odczytany w imieniu Berlina 25 listopada 1994 r., podczas uroczystości nadania mu doktoratu honorowego Uniwersytetu Toronto w dziedzinie prawa. W liście do przyjaciela określił go jako swoje „krótkie credo”. Przedruk za: „New York Review of Books”, 23 października 2014 r. Tytuł i skróty – „Wyborcza”.

line-wordpress-long
nybooks.com

A Message to the 21st Century

Isaiah Berlin
Twenty years ago—on November 25, 1994—Isaiah Berlin accepted the honorary degree of Doctor of Laws at the University of Toronto. He prepared the following “short credo” (as he called it in a letter to a friend) for the ceremony, at which it was read on his behalf.

berlin_1-102314.jpg
David Williams/CorbisThe grave of Karl Marx, Highgate Cemetery, London, March 2014

“It was the best of times, it was the worst of times.” With these words Dickens began his famous novel A Tale of Two Cities. But this cannot, alas, be said about our own terrible century. Men have for millennia destroyed each other, but the deeds of Attila the Hun, Genghis Khan, Napoleon (who introduced mass killings in war), even the Armenian massacres, pale into insignificance before the Russian Revolution and its aftermath: the oppression, torture, murder which can be laid at the doors of Lenin, Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot, and the systematic falsification of information which prevented knowledge of these horrors for years—these are unparalleled. They were not natural disasters, but preventable human crimes, and whatever those who believe in historical determinism may think, they could have been averted.

I speak with particular feeling, for I am a very old man, and I have lived through almost the entire century. My life has been peaceful and secure, and I feel almost ashamed of this in view of what has happened to so many other human beings. I am not a historian, and so I cannot speak with authority on the causes of these horrors. Yet perhaps I can try.

They were, in my view, not caused by the ordinary negative human sentiments, as Spinoza called them—fear, greed, tribal hatreds, jealousy, love of power—though of course these have played their wicked part. They have been caused, in our time, by ideas; or rather, by one particular idea. It is paradoxical that Karl Marx, who played down the importance of ideas in comparison with impersonal social and economic forces, should, by his writings, have caused the transformation of the twentieth century, both in the direction of what he wanted and, by reaction, against it. The German poet Heine, in one of his famous writings, told us not to underestimate the quiet philosopher sitting in his study; if Kant had not undone theology, he declared, Robespierre might not have cut off the head of the King of France.

He predicted that the armed disciples of the German philosophers—Fichte, Schelling, and the other fathers of German nationalism—would one day destroy the great monuments of Western Europe in a wave of fanatical destruction before which the French Revolution would seem child’s play. This may have been unfair to the German metaphysicians, yet Heine’s central idea seems to me valid: in a debased form, the Nazi ideology did have roots in German anti-Enlightenment thought. There are men who will kill and maim with a tranquil conscience under the influence of the words and writings of some of those who are certain that they know perfection can be reached.

Let me explain. If you are truly convinced that there is some solution to all human problems, that one can conceive an ideal society which men can reach if only they do what is necessary to attain it, then you and your followers must believe that no price can be too high to pay in order to open the gates of such a paradise. Only the stupid and malevolent will resist once certain simple truths are put to them. Those who resist must be persuaded; if they cannot be persuaded, laws must be passed to restrain them; if that does not work, then coercion, if need be violence, will inevitably have to be used—if necessary, terror, slaughter. Lenin believed this after reading Das Kapital, and consistently taught that if a just, peaceful, happy, free, virtuous society could be created by the means he advocated, then the end justified any methods that needed to be used, literally any.

The root conviction which underlies this is that the central questions of human life, individual or social, have one true answer which can be discovered. It can and must be implemented, and those who have found it are the leaders whose word is law. The idea that to all genuine questions there can be only one true answer is a very old philosophical notion. The great Athenian philosophers, Jews and Christians, the thinkers of the Renaissance and the Paris of Louis XIV, the French radical reformers of the eighteenth century, the revolutionaries of the nineteenth—however much they differed about what the answer was or how to discover it (and bloody wars were fought over this)—were all convinced that they knew the answer, and that only human vice and stupidity could obstruct its realization.

This is the idea of which I spoke, and what I wish to tell you is that it is false. Not only because the solutions given by different schools of social thought differ, and none can be demonstrated by rational methods—but for an even deeper reason. The central values by which most men have lived, in a great many lands at a great many times—these values, almost if not entirely universal, are not always harmonious with each other. Some are, some are not. Men have always craved for liberty, security, equality, happiness, justice, knowledge, and so on. But complete liberty is not compatible with complete equality—if men were wholly free, the wolves would be free to eat the sheep. Perfect equality means that human liberties must be restrained so that the ablest and the most gifted are not permitted to advance beyond those who would inevitably lose if there were competition. Security, and indeed freedoms, cannot be preserved if freedom to subvert them is permitted. Indeed, not everyone seeks security or peace, otherwise some would not have sought glory in battle or in dangerous sports.

Justice has always been a human ideal, but it is not fully compatible with mercy. Creative imagination and spontaneity, splendid in themselves, cannot be fully reconciled with the need for planning, organization, careful and responsible calculation. Knowledge, the pursuit of truth—the noblest of aims—cannot be fully reconciled with the happiness or the freedom that men desire, for even if I know that I have some incurable disease this will not make me happier or freer. I must always choose: between peace and excitement, or knowledge and blissful ignorance. And so on.

So what is to be done to restrain the champions, sometimes very fanatical, of one or other of these values, each of whom tends to trample upon the rest, as the great tyrants of the twentieth century have trampled on the life, liberty, and human rights of millions because their eyes were fixed upon some ultimate golden future?

I am afraid I have no dramatic answer to offer: only that if these ultimate human values by which we live are to be pursued, then compromises, trade-offs, arrangements have to be made if the worst is not to happen. So much liberty for so much equality, so much individual self-expression for so much security, so much justice for so much compassion. My point is that some values clash: the ends pursued by human beings are all generated by our common nature, but their pursuit has to be to some degree controlled—liberty and the pursuit of happiness, I repeat, may not be fully compatible with each other, nor are liberty, equality, and fraternity.

So we must weigh and measure, bargain, compromise, and prevent the crushing of one form of life by its rivals. I know only too well that this is not a flag under which idealistic and enthusiastic young men and women may wish to march—it seems too tame, too reasonable, too bourgeois, it does not engage the generous emotions. But you must believe me, one cannot have everything one wants—not only in practice, but even in theory. The denial of this, the search for a single, overarching ideal because it is the one and only true one for humanity, invariably leads to coercion. And then to destruction, blood—eggs are broken, but the omelette is not in sight, there is only an infinite number of eggs, human lives, ready for the breaking. And in the end the passionate idealists forget the omelette, and just go on breaking eggs.

I am glad to note that toward the end of my long life some realization of this is beginning to dawn. Rationality, tolerance, rare enough in human history, are not despised. Liberal democracy, despite everything, despite the greatest modern scourge of fanatical, fundamentalist nationalism, is spreading. Great tyrannies are in ruins, or will be—even in China the day is not too distant. I am glad that you to whom I speak will see the twenty-first century, which I feel sure can be only a better time for mankind than my terrible century has been. I congratulate you on your good fortune; I regret that I shall not see this brighter future, which I am convinced is coming. With all the gloom that I have been spreading, I am glad to end on an optimistic note. There really are good reasons to think that it is justified.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden / Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden / Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden / Ändern )

Google+ Foto

Du kommentierst mit Deinem Google+-Konto. Abmelden / Ändern )

Verbinde mit %s

%d Bloggern gefällt das: